wtorek, 25 maja 2010

38

Niebo, piekło, to co pomiędzy

Wracał właśnie zmęczony z biegania, kiedy to winda nie zatrzymała się jak zwykle na ostatnim piętrze i pięła się wciąż wyżej i wyżej. Zdał sobie sprawę, że trafi zaraz do nieba. "Przynajmniej nie schodami", pomyślał, niespecjalnie się jednak ciesząc - jeszcze jako mały chłopiec wybrał bowiem piekło. Nie lubił ani białego, ani niebieskiego, irytowała go także nienaturalna uprzejmość aniołów, o której tyle się w końcu mówiło. Piekło wydawało mu się zawsze rozsądniejsze - i być może dlatego przechodząc przez złotą bramę, rzucił odźwiernemu pogardliwe spojrzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz