czwartek, 24 grudnia 2009

17

wigilia

pokazałbym wiersz tacie
ale on machnie tylko ręką, ze względu niby na wiek
zbyt w złą stronę posunięty

pokazałbym wiersz żonie brata
ale ona wszystko co najlepsze widzi w córce swojej
dla której z jakiegoś ważnego powodu koniec świata właśnie następuje
po raz czwarty od kolacji

pokazałbym wiersz owej siostrzenicy
ale ona nie umie jeszcze czytać
ponadto chyba nie odczuwa potrzeby poezji, szczęściara

pokazałbym wiersz takiej jednej, o której zdarza mi się myśleć
ale nie ma jej tu, jak to najczęściej jest
z tymi, o których się zdarza myśleć

w końcu sam sobie wiersz pokazuję, jeszcze raz
no dobrze, więc sprawa tak wygląda
że sami zostaliśmy

a zresztą i ja chyba tam pójdę, do nich
przepraszam ale do wiersza łatwo wrócić
i można nieskończenie często
rodzina zaś nie rozumie tak jak wiersz
ale jest rzadziej

niedziela, 20 grudnia 2009

16

z piwem w ręku

5 godzin snu tylko
już 5 kolejnych w podróży
i dobre 10 przede mną

zmęczone i nieufne spojrzenia dookoła
tu łańcuch błyszczy
tam mięsień straszy

ktoś w oczekiwaniu na samolot wesoło piwo pociąga
i to ja jestem
jeszcze daleko od "u mnie"
ale już wsród swoich

wychowanych w podobny sposób
i nie bojących się rz, ś, ć, ż
może i nie są specjalnie przyjacielscy
ale gdzieś to mam, skoro każdy z nich wie, kto to porucznik Borewicz
i jak wygladają toalety na dworcach PKP

na bycie Polakiem nie składają się same dobre rzeczy
ale za to jest ich wiele, całe mnóstwo!
i myślę o tym teraz, na chwilę przed znalezieniem się znów
u ich źródła

środa, 16 grudnia 2009

15

randki w pizzeriach

siedzę w pizzeri i pizzę jem
ciasto co prawda za słone, cena za wysoka
i nawet nie byłem głodny
ale dobrej muzyki słucham jedząc, więc nie ma problemu

sam przyszedłem
tymczasem pod oknem siedzi taka dwójka
badają się uważnie rękami
każde słowo w tej samej wciąż tonacji wyśpiewywując

ładne, ale powinni wiedzieć
że zdania wypowiedziane w takiej atmosferze
nie lubią być ostateczne

i że pokrycie przez niego zawyżonego kosztu
jej przesolonej pizzy
niekoniecznie będą wspólnie wspominać "do końca życia"
też byłem kiedyś na randce w pizzerii, to wiem

inna sprawa, że włoskie jedzenie także i dla mnie
znowuż tłem dla czynów niezbyt mądrych będzie, w końcu
teraz zaś płacę rachunek i po cenie widzę
że to jeszcze nie tym razem

piątek, 11 grudnia 2009

14

w pracy

gada i gada
i mowi i mowi
kazda przestrzen pod sufitem
musi byc jej slowem wypelniona

slowem sympatycznym
i brzeczacym
oh, oh, oh, oh
acha, acha, acha, acha

gdybym tylko mial macke
na muche tak duza!

niekiedy nawet i zacne tematy poruszane sa
klany w somalii, czolgi w czeczenii
ale i one nie uciekna banalowi
ktory jak szarancza rozplenil sie w calym pokoju

i choc juz bola mnie od tego wszystkiego plecy
to przytakuje i usmiecham sie ostroznie
potajemnie drukujac wiersz
ktory zaraz niechybnie wepchne komus
do tak naduzywanej geby

czwartek, 10 grudnia 2009

niedziela, 6 grudnia 2009

12

gdy pada i gdy wieje

deszcz i wiatr złe są
gdy jedno walczy z drugim
i hałasują przy tym tak, że o śnie muszę zapomnieć

ale to i dobrze - mogę bowiem powiedzieć mojemu dachowi
jak dużym go darzę szacunkiem
tyle mokrych zawieruch
a on się nie poddaje!

jest najważniejszą częścią domu
i nic mu tego nie odbierze
tak to już jest w Santiago

wydawałoby się, że i dla parasoli to miasto jest rajem
wszak kto tu się bez nich obędzie?
jeśli nie pada to znaczy to tylko, że zaraz padać będzie
to samo jednak z wiatrem

a ten niesie parasolom śmierć
statystyka mówi, że dziennie ginie ich tu siedemdziesiąt
tygodniowo to już prawie pięćset sztuk
obraconych na drugą stronę
(dosłownie i w przenośni)
jednym z wielu podmuchów

chyba nie mają szans nawet westchnąć
a słowa, które słyszą na pożegnanie
na pewno nie czynią odejścia łatwiejszym
"mierda!"

środa, 2 grudnia 2009

11

o myśli

szedłem sobie mroczniejącą niewyraźnie ulicą
myśląc o tym lub tamtym -
niczym nowym w każdym razie

ton myśli był raczej smutny niż wesoły
a jej treść raczej na mnie niż na innych skierowana

i wtedy właśnie zauważyłem jak płacze ktoś
rozpacza i szaleje
tak na chodniku, przy wszystkich
dziewczyna to była, wtulona w czyjś bezradny płaszcz

myśl moja natychmiast skuliła się
i zawstydzona uciekła

poniedziałek, 30 listopada 2009

10

o wydarzeniu które wcale nie było wydarzeniem

jadę metrem a tu murzyn siedzi
tak z zaskoczenia, wchodzę, a tam on

w czarnym płaszczu i czarnych butach
pisze coś w swoim telefonie, który o zgrozo
też czarny!

taki nagły i nietypowy natłok tego akurat koloru
nie okazał się być jednak sensacją wagonu

owszem, ktoś by pewnie chętnie samemu usiadł
ktoś inny natomiast źle patrzy na wyraźnie nową nokię
w nie swojej dłoni
i kątem oka zauważam to

i niby tylko ja z całej grupy mam ręce w kieszeniach
czyli tak, jak należy
ale i cała reszta nieświadomie przyłączyła się do tego gestu

oj dobrze się dzieje w Warszawie

czwartek, 26 listopada 2009

9

przymuszenie

widzę, widzę
dziwię się, chłonę
planuję, przygotowuję

słyszę, słyszę
nie potrzebuję zastanowienia by decydować
- wiem

ale później jestem
sobą tylko
znowu

nie robię w końcu
i przestaję patrzeć
i słuchać

aż do następnego razu
który wierzę, że nastąpi
i to wystarczy

musi

wtorek, 24 listopada 2009

8

cztery

chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
będą się kłócić średnio dwa i pół raza dziennie
każde z każdym

będą się wzajemnie obserwować
młodsze uczyć od starszych
ale i starsze młodsze będą czasem podziwiały
- może skrycie, a może otwarcie

ja, choć stanowczego tonu będę kilka razy dziennie używał
samemu również będę pilnie nauki pobierał
i choć nie każdy sprawdzian zaliczę
to starań będę dokładał wszelkich!

i nie raz smutno mi będzie
że tego ich rośnięcia wciąż i wciąż
zupełnie się nie da spowolnić
i coraz mniej ode mnie będzie zależało

i całe moje życie w końcu wyjaśnione będzie,
bez żadnych niewiadomych
poza jedną - co moje dzieci spotka?
i to mnie uratuje, jako cząstkowego uczestnika wydarzeń
których już - osobiście - nie zobaczę

ci wszyscy ludzie,
którzy czego innego szukają
że też im się chcę w ogóle wstawać rano?

"tato, a długo jeszcze będziemy jechali?"
"mamo, potrzymasz mi?"
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie

poniedziałek, 23 listopada 2009

7

bez okularów

jej piersi są wielkie rzeczywiście
ale w kontekście oczu - bez znaczenia

oglądam te oczy z ukrycia i zastanawiam się
bo jest tu o czym myśleć
i o co pytać

mogą to być najczęściej oglądane przeze mnie oczy w życiu
nie licząc moich własnych -
za którymi jednak specjalnie nie tęsknię

mogą to też być tylko jedne z wielu par oczu
mądrzejsze lub głupsze od innych
w każdym razie znajdujące się na zawsze po stronie tłumu

tłum oczu wcale nie wydaje się zmniejszać, wraz z trwaniem obserwacji
ale jak może to zniechęcać
skoro wiem, że jedna para jest w nim przez niedopatrzenie

niedziela, 22 listopada 2009

6

w sopocie

graliśmy w scrabble wtedy
piasek plaży wciskał się wszędzie i w dodatku wygrywała ze mną
jak zwykle

przez ostatnie dwa lata, to znaczy od kiedy jej nie ma
czy raczej - nas
nic mi tego nie przysłoniło
ani nikt

i nie wiem nawet, czyśmy się tego dnia mieli okazję całować
czy mówiliśmy sobie jakieś wspaniałe rzeczy, czy tylko te zwykłe
po prostu graliśmy w te scrabble
ja walczyłem z piaskiem
a ona wygrywała
jak zwykle

piątek, 20 listopada 2009

5

o mnie, ale o tobie nie

niektóre moje wiersze podobają się już 3 osobom
jeden z nich przetłumaczyłem na angielski
a w innym znalazł się prawdziwy rym

czy to znaczy, że jestem już poetą?

myślę, że tak
już sam to zauważyłem
że powoli przestaję chodzić
kroczę
i nie widzę już
a dostrzegam

co prawda ci w metrze i w bibliotece
nie wiedzą o tym jeszcze
biedaki, tracą
taki piękny widok!

4

o moim siedzeniu, o twoim także

siedzę i siedzę
i nie mogę już tak
całe życie będe siedział przecież
więc przynajmniej teraz mógłbym iść
jechać, płynąć, lecieć
nie stać
i nie siedzieć

z drugiej strony gdybym był szczęśliwy
zakochany i kochany
to siedzenie byłoby w porządku
wszystko byłoby w porządku

no tak, ale byłem już kiedyś zakochany
i kochany też
i dosyć często także i wtedy nie zgrywało się, jak należy
szary bywałem i smutny

także nie ma co czekać na drogę chyba
ani na miłość

czekam aż czas zrobi swoje
i ogłupiony jego znieczuleniem co prawda mniej będę się cieszył
ale i siedział spokojnie

3

wokół arbuza

przychodze do czyjegoś domu
niby wnosze dużo
plecak mały, plecak duży, spiwór
ale właścicielowi domu za wiele z tego nie zostanie

poza arbuzem, który jest prezentem,
niby małym, ale jednak nie tak bardzo, bo fajnym

niestety arbuza dni są policzone
dziś jeszcze przetrwał i to nawet w całości
ale już zapisana jest chwila jutrzejsza,
w której to właścicie domu sięgnie po talerze i co gorsza -
po nóż

i będę wspominał sobie następnego dnia
jak to "wczoraj" o tej porze poplamiłem sobie bluzę
i z lenistwa postanowiłem ją zostawić, o tak

może nawet za rok coś mi przypomni, ja to "rok temu" kupiłem komuś całego arbuza
i jaki to niedobry był, cały kaszkowaty i z milionem pestek,
a mimo to miło się go jadło i zjadło

i może mniej więcej w tym samym czasie i właścicielowi domu się przypomni
jak to "mniej więcej rok temu"
Jed ten głupi dowcip powiedział, który jednak dosyć śmieszny był
co myśmy wtedy jedli? melona chyba, a może to był arbuz?

I tak właśnie,
wychodząc z tego domu - nie tylko plecaki ze śpiworem zabrałem
i nie tylko arbuza zostawiłem

2

pamiętaj, zapomnij

napisała do mnie
chciała żeby mi się miło zrobiło
i jest mi rzeczywiście miło własnie

ale oprócz tego
chce gnać do niej od razu
przez pół Europy

otrzeźwienie dopiero po chwili przychodzi
i mówi:
jesteś głupi
i bardzo ci współczuję

ale teraz jest już noc, i otrzeźwienie śpi
więc ja po cichu do samochodu wsiadam
i pędzę, i już nie cierpię

i tylko ranek zły znowu będzie
nie pisz już więcej

1

mój człowiek

jeśli napiszę kiedyś książkę
to nazwę ją "mój człowiek"
choć nie wiem czy on sobie na to zasłużył
słuchanie go często sprowadza w miejsca
z których ciężko się wygrzebać samemu

mój człowiek to nie mój pies
nie podbiegnie gdy wystarczająco stanowczo zawołasz
to raczej ja podchodzę
na skinienie mojego człowieka

a to znaczy, że nie mam sił
trochę zaradzi temu książka, pomoże myśl

i tak mozolnie pracuję,
by człowiek w którym mieszkam nie robił ze mną głupstw
a tylko stawał się narzędziem
do oglądania mojego człowieka
i twojego człowieka

a jeśli spytasz się mnie kto to ten cały "mój człowiek"
- ja nie wiem
ale zamiast myśleć o moim
popatrz na swojego