wigilia
pokazałbym wiersz tacie
ale on machnie tylko ręką, ze względu niby na wiek
zbyt w złą stronę posunięty
pokazałbym wiersz żonie brata
ale ona wszystko co najlepsze widzi w córce swojej
dla której z jakiegoś ważnego powodu koniec świata właśnie następuje
po raz czwarty od kolacji
pokazałbym wiersz owej siostrzenicy
ale ona nie umie jeszcze czytać
ponadto chyba nie odczuwa potrzeby poezji, szczęściara
pokazałbym wiersz takiej jednej, o której zdarza mi się myśleć
ale nie ma jej tu, jak to najczęściej jest
z tymi, o których się zdarza myśleć
w końcu sam sobie wiersz pokazuję, jeszcze raz
no dobrze, więc sprawa tak wygląda
że sami zostaliśmy
a zresztą i ja chyba tam pójdę, do nich
przepraszam ale do wiersza łatwo wrócić
i można nieskończenie często
rodzina zaś nie rozumie tak jak wiersz
ale jest rzadziej
czwartek, 24 grudnia 2009
niedziela, 20 grudnia 2009
16
z piwem w ręku
5 godzin snu tylko
już 5 kolejnych w podróży
i dobre 10 przede mną
zmęczone i nieufne spojrzenia dookoła
tu łańcuch błyszczy
tam mięsień straszy
ktoś w oczekiwaniu na samolot wesoło piwo pociąga
i to ja jestem
jeszcze daleko od "u mnie"
ale już wsród swoich
wychowanych w podobny sposób
i nie bojących się rz, ś, ć, ż
może i nie są specjalnie przyjacielscy
ale gdzieś to mam, skoro każdy z nich wie, kto to porucznik Borewicz
i jak wygladają toalety na dworcach PKP
na bycie Polakiem nie składają się same dobre rzeczy
ale za to jest ich wiele, całe mnóstwo!
i myślę o tym teraz, na chwilę przed znalezieniem się znów
u ich źródła
5 godzin snu tylko
już 5 kolejnych w podróży
i dobre 10 przede mną
zmęczone i nieufne spojrzenia dookoła
tu łańcuch błyszczy
tam mięsień straszy
ktoś w oczekiwaniu na samolot wesoło piwo pociąga
i to ja jestem
jeszcze daleko od "u mnie"
ale już wsród swoich
wychowanych w podobny sposób
i nie bojących się rz, ś, ć, ż
może i nie są specjalnie przyjacielscy
ale gdzieś to mam, skoro każdy z nich wie, kto to porucznik Borewicz
i jak wygladają toalety na dworcach PKP
na bycie Polakiem nie składają się same dobre rzeczy
ale za to jest ich wiele, całe mnóstwo!
i myślę o tym teraz, na chwilę przed znalezieniem się znów
u ich źródła
środa, 16 grudnia 2009
15
randki w pizzeriach
siedzę w pizzeri i pizzę jem
ciasto co prawda za słone, cena za wysoka
i nawet nie byłem głodny
ale dobrej muzyki słucham jedząc, więc nie ma problemu
sam przyszedłem
tymczasem pod oknem siedzi taka dwójka
badają się uważnie rękami
każde słowo w tej samej wciąż tonacji wyśpiewywując
ładne, ale powinni wiedzieć
że zdania wypowiedziane w takiej atmosferze
nie lubią być ostateczne
i że pokrycie przez niego zawyżonego kosztu
jej przesolonej pizzy
niekoniecznie będą wspólnie wspominać "do końca życia"
też byłem kiedyś na randce w pizzerii, to wiem
inna sprawa, że włoskie jedzenie także i dla mnie
znowuż tłem dla czynów niezbyt mądrych będzie, w końcu
teraz zaś płacę rachunek i po cenie widzę
że to jeszcze nie tym razem
siedzę w pizzeri i pizzę jem
ciasto co prawda za słone, cena za wysoka
i nawet nie byłem głodny
ale dobrej muzyki słucham jedząc, więc nie ma problemu
sam przyszedłem
tymczasem pod oknem siedzi taka dwójka
badają się uważnie rękami
każde słowo w tej samej wciąż tonacji wyśpiewywując
ładne, ale powinni wiedzieć
że zdania wypowiedziane w takiej atmosferze
nie lubią być ostateczne
i że pokrycie przez niego zawyżonego kosztu
jej przesolonej pizzy
niekoniecznie będą wspólnie wspominać "do końca życia"
też byłem kiedyś na randce w pizzerii, to wiem
inna sprawa, że włoskie jedzenie także i dla mnie
znowuż tłem dla czynów niezbyt mądrych będzie, w końcu
teraz zaś płacę rachunek i po cenie widzę
że to jeszcze nie tym razem
piątek, 11 grudnia 2009
14
w pracy
gada i gada
i mowi i mowi
kazda przestrzen pod sufitem
musi byc jej slowem wypelniona
slowem sympatycznym
i brzeczacym
oh, oh, oh, oh
acha, acha, acha, acha
gdybym tylko mial macke
na muche tak duza!
niekiedy nawet i zacne tematy poruszane sa
klany w somalii, czolgi w czeczenii
ale i one nie uciekna banalowi
ktory jak szarancza rozplenil sie w calym pokoju
i choc juz bola mnie od tego wszystkiego plecy
to przytakuje i usmiecham sie ostroznie
potajemnie drukujac wiersz
ktory zaraz niechybnie wepchne komus
do tak naduzywanej geby
gada i gada
i mowi i mowi
kazda przestrzen pod sufitem
musi byc jej slowem wypelniona
slowem sympatycznym
i brzeczacym
oh, oh, oh, oh
acha, acha, acha, acha
gdybym tylko mial macke
na muche tak duza!
niekiedy nawet i zacne tematy poruszane sa
klany w somalii, czolgi w czeczenii
ale i one nie uciekna banalowi
ktory jak szarancza rozplenil sie w calym pokoju
i choc juz bola mnie od tego wszystkiego plecy
to przytakuje i usmiecham sie ostroznie
potajemnie drukujac wiersz
ktory zaraz niechybnie wepchne komus
do tak naduzywanej geby
czwartek, 10 grudnia 2009
niedziela, 6 grudnia 2009
12
gdy pada i gdy wieje
deszcz i wiatr złe są
gdy jedno walczy z drugim
i hałasują przy tym tak, że o śnie muszę zapomnieć
ale to i dobrze - mogę bowiem powiedzieć mojemu dachowi
jak dużym go darzę szacunkiem
tyle mokrych zawieruch
a on się nie poddaje!
jest najważniejszą częścią domu
i nic mu tego nie odbierze
tak to już jest w Santiago
wydawałoby się, że i dla parasoli to miasto jest rajem
wszak kto tu się bez nich obędzie?
jeśli nie pada to znaczy to tylko, że zaraz padać będzie
to samo jednak z wiatrem
a ten niesie parasolom śmierć
statystyka mówi, że dziennie ginie ich tu siedemdziesiąt
tygodniowo to już prawie pięćset sztuk
obraconych na drugą stronę
(dosłownie i w przenośni)
jednym z wielu podmuchów
chyba nie mają szans nawet westchnąć
a słowa, które słyszą na pożegnanie
na pewno nie czynią odejścia łatwiejszym
"mierda!"
deszcz i wiatr złe są
gdy jedno walczy z drugim
i hałasują przy tym tak, że o śnie muszę zapomnieć
ale to i dobrze - mogę bowiem powiedzieć mojemu dachowi
jak dużym go darzę szacunkiem
tyle mokrych zawieruch
a on się nie poddaje!
jest najważniejszą częścią domu
i nic mu tego nie odbierze
tak to już jest w Santiago
wydawałoby się, że i dla parasoli to miasto jest rajem
wszak kto tu się bez nich obędzie?
jeśli nie pada to znaczy to tylko, że zaraz padać będzie
to samo jednak z wiatrem
a ten niesie parasolom śmierć
statystyka mówi, że dziennie ginie ich tu siedemdziesiąt
tygodniowo to już prawie pięćset sztuk
obraconych na drugą stronę
(dosłownie i w przenośni)
jednym z wielu podmuchów
chyba nie mają szans nawet westchnąć
a słowa, które słyszą na pożegnanie
na pewno nie czynią odejścia łatwiejszym
"mierda!"
środa, 2 grudnia 2009
11
o myśli
szedłem sobie mroczniejącą niewyraźnie ulicą
myśląc o tym lub tamtym -
niczym nowym w każdym razie
ton myśli był raczej smutny niż wesoły
a jej treść raczej na mnie niż na innych skierowana
i wtedy właśnie zauważyłem jak płacze ktoś
rozpacza i szaleje
tak na chodniku, przy wszystkich
dziewczyna to była, wtulona w czyjś bezradny płaszcz
myśl moja natychmiast skuliła się
i zawstydzona uciekła
szedłem sobie mroczniejącą niewyraźnie ulicą
myśląc o tym lub tamtym -
niczym nowym w każdym razie
ton myśli był raczej smutny niż wesoły
a jej treść raczej na mnie niż na innych skierowana
i wtedy właśnie zauważyłem jak płacze ktoś
rozpacza i szaleje
tak na chodniku, przy wszystkich
dziewczyna to była, wtulona w czyjś bezradny płaszcz
myśl moja natychmiast skuliła się
i zawstydzona uciekła
poniedziałek, 30 listopada 2009
10
o wydarzeniu które wcale nie było wydarzeniem
jadę metrem a tu murzyn siedzi
tak z zaskoczenia, wchodzę, a tam on
w czarnym płaszczu i czarnych butach
pisze coś w swoim telefonie, który o zgrozo
też czarny!
taki nagły i nietypowy natłok tego akurat koloru
nie okazał się być jednak sensacją wagonu
owszem, ktoś by pewnie chętnie samemu usiadł
ktoś inny natomiast źle patrzy na wyraźnie nową nokię
w nie swojej dłoni
i kątem oka zauważam to
i niby tylko ja z całej grupy mam ręce w kieszeniach
czyli tak, jak należy
ale i cała reszta nieświadomie przyłączyła się do tego gestu
oj dobrze się dzieje w Warszawie
jadę metrem a tu murzyn siedzi
tak z zaskoczenia, wchodzę, a tam on
w czarnym płaszczu i czarnych butach
pisze coś w swoim telefonie, który o zgrozo
też czarny!
taki nagły i nietypowy natłok tego akurat koloru
nie okazał się być jednak sensacją wagonu
owszem, ktoś by pewnie chętnie samemu usiadł
ktoś inny natomiast źle patrzy na wyraźnie nową nokię
w nie swojej dłoni
i kątem oka zauważam to
i niby tylko ja z całej grupy mam ręce w kieszeniach
czyli tak, jak należy
ale i cała reszta nieświadomie przyłączyła się do tego gestu
oj dobrze się dzieje w Warszawie
czwartek, 26 listopada 2009
9
przymuszenie
widzę, widzę
dziwię się, chłonę
planuję, przygotowuję
słyszę, słyszę
nie potrzebuję zastanowienia by decydować
- wiem
ale później jestem
sobą tylko
znowu
nie robię w końcu
i przestaję patrzeć
i słuchać
aż do następnego razu
który wierzę, że nastąpi
i to wystarczy
musi
widzę, widzę
dziwię się, chłonę
planuję, przygotowuję
słyszę, słyszę
nie potrzebuję zastanowienia by decydować
- wiem
ale później jestem
sobą tylko
znowu
nie robię w końcu
i przestaję patrzeć
i słuchać
aż do następnego razu
który wierzę, że nastąpi
i to wystarczy
musi
wtorek, 24 listopada 2009
8
cztery
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
będą się kłócić średnio dwa i pół raza dziennie
każde z każdym
będą się wzajemnie obserwować
młodsze uczyć od starszych
ale i starsze młodsze będą czasem podziwiały
- może skrycie, a może otwarcie
ja, choć stanowczego tonu będę kilka razy dziennie używał
samemu również będę pilnie nauki pobierał
i choć nie każdy sprawdzian zaliczę
to starań będę dokładał wszelkich!
i nie raz smutno mi będzie
że tego ich rośnięcia wciąż i wciąż
zupełnie się nie da spowolnić
i coraz mniej ode mnie będzie zależało
i całe moje życie w końcu wyjaśnione będzie,
bez żadnych niewiadomych
poza jedną - co moje dzieci spotka?
i to mnie uratuje, jako cząstkowego uczestnika wydarzeń
których już - osobiście - nie zobaczę
ci wszyscy ludzie,
którzy czego innego szukają
że też im się chcę w ogóle wstawać rano?
"tato, a długo jeszcze będziemy jechali?"
"mamo, potrzymasz mi?"
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
będą się kłócić średnio dwa i pół raza dziennie
każde z każdym
będą się wzajemnie obserwować
młodsze uczyć od starszych
ale i starsze młodsze będą czasem podziwiały
- może skrycie, a może otwarcie
ja, choć stanowczego tonu będę kilka razy dziennie używał
samemu również będę pilnie nauki pobierał
i choć nie każdy sprawdzian zaliczę
to starań będę dokładał wszelkich!
i nie raz smutno mi będzie
że tego ich rośnięcia wciąż i wciąż
zupełnie się nie da spowolnić
i coraz mniej ode mnie będzie zależało
i całe moje życie w końcu wyjaśnione będzie,
bez żadnych niewiadomych
poza jedną - co moje dzieci spotka?
i to mnie uratuje, jako cząstkowego uczestnika wydarzeń
których już - osobiście - nie zobaczę
ci wszyscy ludzie,
którzy czego innego szukają
że też im się chcę w ogóle wstawać rano?
"tato, a długo jeszcze będziemy jechali?"
"mamo, potrzymasz mi?"
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
poniedziałek, 23 listopada 2009
7
bez okularów
jej piersi są wielkie rzeczywiście
ale w kontekście oczu - bez znaczenia
oglądam te oczy z ukrycia i zastanawiam się
bo jest tu o czym myśleć
i o co pytać
mogą to być najczęściej oglądane przeze mnie oczy w życiu
nie licząc moich własnych -
za którymi jednak specjalnie nie tęsknię
mogą to też być tylko jedne z wielu par oczu
mądrzejsze lub głupsze od innych
w każdym razie znajdujące się na zawsze po stronie tłumu
tłum oczu wcale nie wydaje się zmniejszać, wraz z trwaniem obserwacji
ale jak może to zniechęcać
skoro wiem, że jedna para jest w nim przez niedopatrzenie
jej piersi są wielkie rzeczywiście
ale w kontekście oczu - bez znaczenia
oglądam te oczy z ukrycia i zastanawiam się
bo jest tu o czym myśleć
i o co pytać
mogą to być najczęściej oglądane przeze mnie oczy w życiu
nie licząc moich własnych -
za którymi jednak specjalnie nie tęsknię
mogą to też być tylko jedne z wielu par oczu
mądrzejsze lub głupsze od innych
w każdym razie znajdujące się na zawsze po stronie tłumu
tłum oczu wcale nie wydaje się zmniejszać, wraz z trwaniem obserwacji
ale jak może to zniechęcać
skoro wiem, że jedna para jest w nim przez niedopatrzenie
niedziela, 22 listopada 2009
6
w sopocie
graliśmy w scrabble wtedy
piasek plaży wciskał się wszędzie i w dodatku wygrywała ze mną
jak zwykle
przez ostatnie dwa lata, to znaczy od kiedy jej nie ma
czy raczej - nas
nic mi tego nie przysłoniło
ani nikt
i nie wiem nawet, czyśmy się tego dnia mieli okazję całować
czy mówiliśmy sobie jakieś wspaniałe rzeczy, czy tylko te zwykłe
po prostu graliśmy w te scrabble
ja walczyłem z piaskiem
a ona wygrywała
jak zwykle
graliśmy w scrabble wtedy
piasek plaży wciskał się wszędzie i w dodatku wygrywała ze mną
jak zwykle
przez ostatnie dwa lata, to znaczy od kiedy jej nie ma
czy raczej - nas
nic mi tego nie przysłoniło
ani nikt
i nie wiem nawet, czyśmy się tego dnia mieli okazję całować
czy mówiliśmy sobie jakieś wspaniałe rzeczy, czy tylko te zwykłe
po prostu graliśmy w te scrabble
ja walczyłem z piaskiem
a ona wygrywała
jak zwykle
piątek, 20 listopada 2009
5
o mnie, ale o tobie nie
niektóre moje wiersze podobają się już 3 osobom
jeden z nich przetłumaczyłem na angielski
a w innym znalazł się prawdziwy rym
czy to znaczy, że jestem już poetą?
myślę, że tak
już sam to zauważyłem
że powoli przestaję chodzić
kroczę
i nie widzę już
a dostrzegam
co prawda ci w metrze i w bibliotece
nie wiedzą o tym jeszcze
biedaki, tracą
taki piękny widok!
niektóre moje wiersze podobają się już 3 osobom
jeden z nich przetłumaczyłem na angielski
a w innym znalazł się prawdziwy rym
czy to znaczy, że jestem już poetą?
myślę, że tak
już sam to zauważyłem
że powoli przestaję chodzić
kroczę
i nie widzę już
a dostrzegam
co prawda ci w metrze i w bibliotece
nie wiedzą o tym jeszcze
biedaki, tracą
taki piękny widok!
4
o moim siedzeniu, o twoim także
siedzę i siedzę
i nie mogę już tak
całe życie będe siedział przecież
więc przynajmniej teraz mógłbym iść
jechać, płynąć, lecieć
nie stać
i nie siedzieć
z drugiej strony gdybym był szczęśliwy
zakochany i kochany
to siedzenie byłoby w porządku
wszystko byłoby w porządku
no tak, ale byłem już kiedyś zakochany
i kochany też
i dosyć często także i wtedy nie zgrywało się, jak należy
szary bywałem i smutny
także nie ma co czekać na drogę chyba
ani na miłość
czekam aż czas zrobi swoje
i ogłupiony jego znieczuleniem co prawda mniej będę się cieszył
ale i siedział spokojnie
siedzę i siedzę
i nie mogę już tak
całe życie będe siedział przecież
więc przynajmniej teraz mógłbym iść
jechać, płynąć, lecieć
nie stać
i nie siedzieć
z drugiej strony gdybym był szczęśliwy
zakochany i kochany
to siedzenie byłoby w porządku
wszystko byłoby w porządku
no tak, ale byłem już kiedyś zakochany
i kochany też
i dosyć często także i wtedy nie zgrywało się, jak należy
szary bywałem i smutny
także nie ma co czekać na drogę chyba
ani na miłość
czekam aż czas zrobi swoje
i ogłupiony jego znieczuleniem co prawda mniej będę się cieszył
ale i siedział spokojnie
3
wokół arbuza
przychodze do czyjegoś domu
niby wnosze dużo
plecak mały, plecak duży, spiwór
ale właścicielowi domu za wiele z tego nie zostanie
poza arbuzem, który jest prezentem,
niby małym, ale jednak nie tak bardzo, bo fajnym
niestety arbuza dni są policzone
dziś jeszcze przetrwał i to nawet w całości
ale już zapisana jest chwila jutrzejsza,
w której to właścicie domu sięgnie po talerze i co gorsza -
po nóż
i będę wspominał sobie następnego dnia
jak to "wczoraj" o tej porze poplamiłem sobie bluzę
i z lenistwa postanowiłem ją zostawić, o tak
może nawet za rok coś mi przypomni, ja to "rok temu" kupiłem komuś całego arbuza
i jaki to niedobry był, cały kaszkowaty i z milionem pestek,
a mimo to miło się go jadło i zjadło
i może mniej więcej w tym samym czasie i właścicielowi domu się przypomni
jak to "mniej więcej rok temu"
Jed ten głupi dowcip powiedział, który jednak dosyć śmieszny był
co myśmy wtedy jedli? melona chyba, a może to był arbuz?
I tak właśnie,
wychodząc z tego domu - nie tylko plecaki ze śpiworem zabrałem
i nie tylko arbuza zostawiłem
przychodze do czyjegoś domu
niby wnosze dużo
plecak mały, plecak duży, spiwór
ale właścicielowi domu za wiele z tego nie zostanie
poza arbuzem, który jest prezentem,
niby małym, ale jednak nie tak bardzo, bo fajnym
niestety arbuza dni są policzone
dziś jeszcze przetrwał i to nawet w całości
ale już zapisana jest chwila jutrzejsza,
w której to właścicie domu sięgnie po talerze i co gorsza -
po nóż
i będę wspominał sobie następnego dnia
jak to "wczoraj" o tej porze poplamiłem sobie bluzę
i z lenistwa postanowiłem ją zostawić, o tak
może nawet za rok coś mi przypomni, ja to "rok temu" kupiłem komuś całego arbuza
i jaki to niedobry był, cały kaszkowaty i z milionem pestek,
a mimo to miło się go jadło i zjadło
i może mniej więcej w tym samym czasie i właścicielowi domu się przypomni
jak to "mniej więcej rok temu"
Jed ten głupi dowcip powiedział, który jednak dosyć śmieszny był
co myśmy wtedy jedli? melona chyba, a może to był arbuz?
I tak właśnie,
wychodząc z tego domu - nie tylko plecaki ze śpiworem zabrałem
i nie tylko arbuza zostawiłem
2
pamiętaj, zapomnij
napisała do mnie
chciała żeby mi się miło zrobiło
i jest mi rzeczywiście miło własnie
ale oprócz tego
chce gnać do niej od razu
przez pół Europy
otrzeźwienie dopiero po chwili przychodzi
i mówi:
jesteś głupi
i bardzo ci współczuję
ale teraz jest już noc, i otrzeźwienie śpi
więc ja po cichu do samochodu wsiadam
i pędzę, i już nie cierpię
i tylko ranek zły znowu będzie
nie pisz już więcej
napisała do mnie
chciała żeby mi się miło zrobiło
i jest mi rzeczywiście miło własnie
ale oprócz tego
chce gnać do niej od razu
przez pół Europy
otrzeźwienie dopiero po chwili przychodzi
i mówi:
jesteś głupi
i bardzo ci współczuję
ale teraz jest już noc, i otrzeźwienie śpi
więc ja po cichu do samochodu wsiadam
i pędzę, i już nie cierpię
i tylko ranek zły znowu będzie
nie pisz już więcej
1
mój człowiek
jeśli napiszę kiedyś książkę
to nazwę ją "mój człowiek"
choć nie wiem czy on sobie na to zasłużył
słuchanie go często sprowadza w miejsca
z których ciężko się wygrzebać samemu
mój człowiek to nie mój pies
nie podbiegnie gdy wystarczająco stanowczo zawołasz
to raczej ja podchodzę
na skinienie mojego człowieka
a to znaczy, że nie mam sił
trochę zaradzi temu książka, pomoże myśl
i tak mozolnie pracuję,
by człowiek w którym mieszkam nie robił ze mną głupstw
a tylko stawał się narzędziem
do oglądania mojego człowieka
i twojego człowieka
a jeśli spytasz się mnie kto to ten cały "mój człowiek"
- ja nie wiem
ale zamiast myśleć o moim
popatrz na swojego
jeśli napiszę kiedyś książkę
to nazwę ją "mój człowiek"
choć nie wiem czy on sobie na to zasłużył
słuchanie go często sprowadza w miejsca
z których ciężko się wygrzebać samemu
mój człowiek to nie mój pies
nie podbiegnie gdy wystarczająco stanowczo zawołasz
to raczej ja podchodzę
na skinienie mojego człowieka
a to znaczy, że nie mam sił
trochę zaradzi temu książka, pomoże myśl
i tak mozolnie pracuję,
by człowiek w którym mieszkam nie robił ze mną głupstw
a tylko stawał się narzędziem
do oglądania mojego człowieka
i twojego człowieka
a jeśli spytasz się mnie kto to ten cały "mój człowiek"
- ja nie wiem
ale zamiast myśleć o moim
popatrz na swojego
Subskrybuj:
Posty (Atom)