o wydarzeniu które wcale nie było wydarzeniem
jadę metrem a tu murzyn siedzi
tak z zaskoczenia, wchodzę, a tam on
w czarnym płaszczu i czarnych butach
pisze coś w swoim telefonie, który o zgrozo
też czarny!
taki nagły i nietypowy natłok tego akurat koloru
nie okazał się być jednak sensacją wagonu
owszem, ktoś by pewnie chętnie samemu usiadł
ktoś inny natomiast źle patrzy na wyraźnie nową nokię
w nie swojej dłoni
i kątem oka zauważam to
i niby tylko ja z całej grupy mam ręce w kieszeniach
czyli tak, jak należy
ale i cała reszta nieświadomie przyłączyła się do tego gestu
oj dobrze się dzieje w Warszawie
poniedziałek, 30 listopada 2009
czwartek, 26 listopada 2009
9
przymuszenie
widzę, widzę
dziwię się, chłonę
planuję, przygotowuję
słyszę, słyszę
nie potrzebuję zastanowienia by decydować
- wiem
ale później jestem
sobą tylko
znowu
nie robię w końcu
i przestaję patrzeć
i słuchać
aż do następnego razu
który wierzę, że nastąpi
i to wystarczy
musi
widzę, widzę
dziwię się, chłonę
planuję, przygotowuję
słyszę, słyszę
nie potrzebuję zastanowienia by decydować
- wiem
ale później jestem
sobą tylko
znowu
nie robię w końcu
i przestaję patrzeć
i słuchać
aż do następnego razu
który wierzę, że nastąpi
i to wystarczy
musi
wtorek, 24 listopada 2009
8
cztery
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
będą się kłócić średnio dwa i pół raza dziennie
każde z każdym
będą się wzajemnie obserwować
młodsze uczyć od starszych
ale i starsze młodsze będą czasem podziwiały
- może skrycie, a może otwarcie
ja, choć stanowczego tonu będę kilka razy dziennie używał
samemu również będę pilnie nauki pobierał
i choć nie każdy sprawdzian zaliczę
to starań będę dokładał wszelkich!
i nie raz smutno mi będzie
że tego ich rośnięcia wciąż i wciąż
zupełnie się nie da spowolnić
i coraz mniej ode mnie będzie zależało
i całe moje życie w końcu wyjaśnione będzie,
bez żadnych niewiadomych
poza jedną - co moje dzieci spotka?
i to mnie uratuje, jako cząstkowego uczestnika wydarzeń
których już - osobiście - nie zobaczę
ci wszyscy ludzie,
którzy czego innego szukają
że też im się chcę w ogóle wstawać rano?
"tato, a długo jeszcze będziemy jechali?"
"mamo, potrzymasz mi?"
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
będą się kłócić średnio dwa i pół raza dziennie
każde z każdym
będą się wzajemnie obserwować
młodsze uczyć od starszych
ale i starsze młodsze będą czasem podziwiały
- może skrycie, a może otwarcie
ja, choć stanowczego tonu będę kilka razy dziennie używał
samemu również będę pilnie nauki pobierał
i choć nie każdy sprawdzian zaliczę
to starań będę dokładał wszelkich!
i nie raz smutno mi będzie
że tego ich rośnięcia wciąż i wciąż
zupełnie się nie da spowolnić
i coraz mniej ode mnie będzie zależało
i całe moje życie w końcu wyjaśnione będzie,
bez żadnych niewiadomych
poza jedną - co moje dzieci spotka?
i to mnie uratuje, jako cząstkowego uczestnika wydarzeń
których już - osobiście - nie zobaczę
ci wszyscy ludzie,
którzy czego innego szukają
że też im się chcę w ogóle wstawać rano?
"tato, a długo jeszcze będziemy jechali?"
"mamo, potrzymasz mi?"
chciałbym mieć kiedyś czwórkę dzieci
tyle właśnie
poniedziałek, 23 listopada 2009
7
bez okularów
jej piersi są wielkie rzeczywiście
ale w kontekście oczu - bez znaczenia
oglądam te oczy z ukrycia i zastanawiam się
bo jest tu o czym myśleć
i o co pytać
mogą to być najczęściej oglądane przeze mnie oczy w życiu
nie licząc moich własnych -
za którymi jednak specjalnie nie tęsknię
mogą to też być tylko jedne z wielu par oczu
mądrzejsze lub głupsze od innych
w każdym razie znajdujące się na zawsze po stronie tłumu
tłum oczu wcale nie wydaje się zmniejszać, wraz z trwaniem obserwacji
ale jak może to zniechęcać
skoro wiem, że jedna para jest w nim przez niedopatrzenie
jej piersi są wielkie rzeczywiście
ale w kontekście oczu - bez znaczenia
oglądam te oczy z ukrycia i zastanawiam się
bo jest tu o czym myśleć
i o co pytać
mogą to być najczęściej oglądane przeze mnie oczy w życiu
nie licząc moich własnych -
za którymi jednak specjalnie nie tęsknię
mogą to też być tylko jedne z wielu par oczu
mądrzejsze lub głupsze od innych
w każdym razie znajdujące się na zawsze po stronie tłumu
tłum oczu wcale nie wydaje się zmniejszać, wraz z trwaniem obserwacji
ale jak może to zniechęcać
skoro wiem, że jedna para jest w nim przez niedopatrzenie
niedziela, 22 listopada 2009
6
w sopocie
graliśmy w scrabble wtedy
piasek plaży wciskał się wszędzie i w dodatku wygrywała ze mną
jak zwykle
przez ostatnie dwa lata, to znaczy od kiedy jej nie ma
czy raczej - nas
nic mi tego nie przysłoniło
ani nikt
i nie wiem nawet, czyśmy się tego dnia mieli okazję całować
czy mówiliśmy sobie jakieś wspaniałe rzeczy, czy tylko te zwykłe
po prostu graliśmy w te scrabble
ja walczyłem z piaskiem
a ona wygrywała
jak zwykle
graliśmy w scrabble wtedy
piasek plaży wciskał się wszędzie i w dodatku wygrywała ze mną
jak zwykle
przez ostatnie dwa lata, to znaczy od kiedy jej nie ma
czy raczej - nas
nic mi tego nie przysłoniło
ani nikt
i nie wiem nawet, czyśmy się tego dnia mieli okazję całować
czy mówiliśmy sobie jakieś wspaniałe rzeczy, czy tylko te zwykłe
po prostu graliśmy w te scrabble
ja walczyłem z piaskiem
a ona wygrywała
jak zwykle
piątek, 20 listopada 2009
5
o mnie, ale o tobie nie
niektóre moje wiersze podobają się już 3 osobom
jeden z nich przetłumaczyłem na angielski
a w innym znalazł się prawdziwy rym
czy to znaczy, że jestem już poetą?
myślę, że tak
już sam to zauważyłem
że powoli przestaję chodzić
kroczę
i nie widzę już
a dostrzegam
co prawda ci w metrze i w bibliotece
nie wiedzą o tym jeszcze
biedaki, tracą
taki piękny widok!
niektóre moje wiersze podobają się już 3 osobom
jeden z nich przetłumaczyłem na angielski
a w innym znalazł się prawdziwy rym
czy to znaczy, że jestem już poetą?
myślę, że tak
już sam to zauważyłem
że powoli przestaję chodzić
kroczę
i nie widzę już
a dostrzegam
co prawda ci w metrze i w bibliotece
nie wiedzą o tym jeszcze
biedaki, tracą
taki piękny widok!
4
o moim siedzeniu, o twoim także
siedzę i siedzę
i nie mogę już tak
całe życie będe siedział przecież
więc przynajmniej teraz mógłbym iść
jechać, płynąć, lecieć
nie stać
i nie siedzieć
z drugiej strony gdybym był szczęśliwy
zakochany i kochany
to siedzenie byłoby w porządku
wszystko byłoby w porządku
no tak, ale byłem już kiedyś zakochany
i kochany też
i dosyć często także i wtedy nie zgrywało się, jak należy
szary bywałem i smutny
także nie ma co czekać na drogę chyba
ani na miłość
czekam aż czas zrobi swoje
i ogłupiony jego znieczuleniem co prawda mniej będę się cieszył
ale i siedział spokojnie
siedzę i siedzę
i nie mogę już tak
całe życie będe siedział przecież
więc przynajmniej teraz mógłbym iść
jechać, płynąć, lecieć
nie stać
i nie siedzieć
z drugiej strony gdybym był szczęśliwy
zakochany i kochany
to siedzenie byłoby w porządku
wszystko byłoby w porządku
no tak, ale byłem już kiedyś zakochany
i kochany też
i dosyć często także i wtedy nie zgrywało się, jak należy
szary bywałem i smutny
także nie ma co czekać na drogę chyba
ani na miłość
czekam aż czas zrobi swoje
i ogłupiony jego znieczuleniem co prawda mniej będę się cieszył
ale i siedział spokojnie
3
wokół arbuza
przychodze do czyjegoś domu
niby wnosze dużo
plecak mały, plecak duży, spiwór
ale właścicielowi domu za wiele z tego nie zostanie
poza arbuzem, który jest prezentem,
niby małym, ale jednak nie tak bardzo, bo fajnym
niestety arbuza dni są policzone
dziś jeszcze przetrwał i to nawet w całości
ale już zapisana jest chwila jutrzejsza,
w której to właścicie domu sięgnie po talerze i co gorsza -
po nóż
i będę wspominał sobie następnego dnia
jak to "wczoraj" o tej porze poplamiłem sobie bluzę
i z lenistwa postanowiłem ją zostawić, o tak
może nawet za rok coś mi przypomni, ja to "rok temu" kupiłem komuś całego arbuza
i jaki to niedobry był, cały kaszkowaty i z milionem pestek,
a mimo to miło się go jadło i zjadło
i może mniej więcej w tym samym czasie i właścicielowi domu się przypomni
jak to "mniej więcej rok temu"
Jed ten głupi dowcip powiedział, który jednak dosyć śmieszny był
co myśmy wtedy jedli? melona chyba, a może to był arbuz?
I tak właśnie,
wychodząc z tego domu - nie tylko plecaki ze śpiworem zabrałem
i nie tylko arbuza zostawiłem
przychodze do czyjegoś domu
niby wnosze dużo
plecak mały, plecak duży, spiwór
ale właścicielowi domu za wiele z tego nie zostanie
poza arbuzem, który jest prezentem,
niby małym, ale jednak nie tak bardzo, bo fajnym
niestety arbuza dni są policzone
dziś jeszcze przetrwał i to nawet w całości
ale już zapisana jest chwila jutrzejsza,
w której to właścicie domu sięgnie po talerze i co gorsza -
po nóż
i będę wspominał sobie następnego dnia
jak to "wczoraj" o tej porze poplamiłem sobie bluzę
i z lenistwa postanowiłem ją zostawić, o tak
może nawet za rok coś mi przypomni, ja to "rok temu" kupiłem komuś całego arbuza
i jaki to niedobry był, cały kaszkowaty i z milionem pestek,
a mimo to miło się go jadło i zjadło
i może mniej więcej w tym samym czasie i właścicielowi domu się przypomni
jak to "mniej więcej rok temu"
Jed ten głupi dowcip powiedział, który jednak dosyć śmieszny był
co myśmy wtedy jedli? melona chyba, a może to był arbuz?
I tak właśnie,
wychodząc z tego domu - nie tylko plecaki ze śpiworem zabrałem
i nie tylko arbuza zostawiłem
2
pamiętaj, zapomnij
napisała do mnie
chciała żeby mi się miło zrobiło
i jest mi rzeczywiście miło własnie
ale oprócz tego
chce gnać do niej od razu
przez pół Europy
otrzeźwienie dopiero po chwili przychodzi
i mówi:
jesteś głupi
i bardzo ci współczuję
ale teraz jest już noc, i otrzeźwienie śpi
więc ja po cichu do samochodu wsiadam
i pędzę, i już nie cierpię
i tylko ranek zły znowu będzie
nie pisz już więcej
napisała do mnie
chciała żeby mi się miło zrobiło
i jest mi rzeczywiście miło własnie
ale oprócz tego
chce gnać do niej od razu
przez pół Europy
otrzeźwienie dopiero po chwili przychodzi
i mówi:
jesteś głupi
i bardzo ci współczuję
ale teraz jest już noc, i otrzeźwienie śpi
więc ja po cichu do samochodu wsiadam
i pędzę, i już nie cierpię
i tylko ranek zły znowu będzie
nie pisz już więcej
1
mój człowiek
jeśli napiszę kiedyś książkę
to nazwę ją "mój człowiek"
choć nie wiem czy on sobie na to zasłużył
słuchanie go często sprowadza w miejsca
z których ciężko się wygrzebać samemu
mój człowiek to nie mój pies
nie podbiegnie gdy wystarczająco stanowczo zawołasz
to raczej ja podchodzę
na skinienie mojego człowieka
a to znaczy, że nie mam sił
trochę zaradzi temu książka, pomoże myśl
i tak mozolnie pracuję,
by człowiek w którym mieszkam nie robił ze mną głupstw
a tylko stawał się narzędziem
do oglądania mojego człowieka
i twojego człowieka
a jeśli spytasz się mnie kto to ten cały "mój człowiek"
- ja nie wiem
ale zamiast myśleć o moim
popatrz na swojego
jeśli napiszę kiedyś książkę
to nazwę ją "mój człowiek"
choć nie wiem czy on sobie na to zasłużył
słuchanie go często sprowadza w miejsca
z których ciężko się wygrzebać samemu
mój człowiek to nie mój pies
nie podbiegnie gdy wystarczająco stanowczo zawołasz
to raczej ja podchodzę
na skinienie mojego człowieka
a to znaczy, że nie mam sił
trochę zaradzi temu książka, pomoże myśl
i tak mozolnie pracuję,
by człowiek w którym mieszkam nie robił ze mną głupstw
a tylko stawał się narzędziem
do oglądania mojego człowieka
i twojego człowieka
a jeśli spytasz się mnie kto to ten cały "mój człowiek"
- ja nie wiem
ale zamiast myśleć o moim
popatrz na swojego
Subskrybuj:
Posty (Atom)