czwartek, 28 stycznia 2010

25

gdzieniegdzie

słowo "gdzieniegdzie"
ani nam nie mówi gdzie
ani, gdzie nie
tak tylko stawia strzałki tu i tam

rozpływają się one jednak w powietrzu
pod wpływem każdej próby przyszpilenia ich wzrokiem

nieźle poczyna sobie z nami
ten wesoło z natury usposobiony wyraz
niczym chochlik, brzdąc, krasnolud
tak jakby wciąż były wakacje

tak oto niesie nam nadzieję
że marzenia się spełniają
oraz że na obiad będą dziś naleśniki

wtorek, 19 stycznia 2010

24

o czymś

wiersze przepychają się
by wejść do głowy
i nie martwią się tym, co potem

prędkość ich pisania niechętnie
ale jednak rośnie

dla samopoczucia jest to nawet i dobre
gorsze dla czytelników
na szczęście wszyscy oni są przyjaciółmi

a same wiersze to zawsze niepełna
reakcja na coś skończonego, ale powracającego -
na wszystko

to wszystko to co prawda zostało już opowiedziane
ale jego zagadka wciąż domaga sie wyjaśnienia
no i trudno znaleźć coś ciekawszego

poniedziałek, 18 stycznia 2010

23

my my

wypiłem za dużo kawy
myśli turlają się jak śnieżna kula
i taranują mnie możliwościami, wspomnieniami, zagadkami
wszystkim naraz

okno już wcześniej było duże
ale teraz przekracza rozmiarami horyzont
i tym samym przestaje istnieć

mucha już wcześniej była mała
ale teraz, w nerwach i pośpiechu
ni jak ją zauważyć

rozmawiam z dobrym znajomym, ale tak by szybko skończyć
przeglądam wiersze i czytam nawet jakiś - ten najkrótszy
w końcu idę biegać i nagle budzę się

z radością witając okno,
i muchę na nim

jeszcze szukam dobrego znajomego, ale nie łapię go

pusta jego filiżanka
udaje, że mnie nie widzi

piątek, 15 stycznia 2010

22

bez biletu

jakoś w zeszłym roku
zdarzyło mi się
opuścić własne łóżko

zachęcony odkryciami
nieskończoną nieregularnością podłogi i ścian
podjąłem decyzję o kolejnej ekspedycji
i po miesiącu wyruszyłem do sąsiedniego pokoju

inna lampa, nie takie krzesło...
kto by pomyślał, no no!

ambicje świeżo upieczonego podróżnika
nie znają ograniczeń ani rozsądku
i dlatego po półrocznym okresie przygotowawczym
wyszedłem w końcu na dwór

od tego czasu stracony jestem dla cyfr
teczek, rodziców, może nawet psa dużego i mądrego
którego wcale niekoniecznie będę miał

świat uparcie kusi biletami
i zbyt nowe buty oraz przyzwyczajona mina wskazują
że oto czas na kupno kolejnego

czwartek, 14 stycznia 2010

21

Profesorowie

Profesorowie z bliska mają zmarszczki. W trakcie zajęć trzymają ręce z tyłu, żeby któraś się nie zatrzęsła. Brody profesorów zaczynają dziwnie pachnieć i dlatego wieczorami, przy grze w karty, palą oni dużo papierosów.

sobota, 9 stycznia 2010

20

za dnia, w nocy

byłem dziś najszczęśliwszy na świecie
przez trzy minuty i bez powodu
ale liczy się

i tak dużo udało mi się zrobić
praca, czytanie, pisanie
uczenie się, słuchanie, gotowanie
oglądanie, granie - pranie

i nawet modlitwy nie zaniedbałem, pierwszy raz od dawna
i wielu złych rzeczy, które krążą wokół mnie
- tym razem nie zrobiłem

a jednak teraz, u progu dnia
który dumnie całkiem mógłbym zamknąć
boję się

i nie wiem czego
i nie wiem przed kim
ale przynajmniej nie jestem sam

bo boi się ze mną każda niegłupia książka w pokoju
i każda piosenka,
nawet te wesołe, pokątnie

współlokator z tego strachu przyprowadził na noc jakąś dziewczynę
która przecież nie z radości przyprowadzić mu się dała

ich wyczuwalny przez dwie ściany uścisk
zakłóca porządek
i chwilowo więcej strachu niż zwykle ląduje na moim łóżku

strach to cudzy, ale przyjmę,
co zrobić

czwartek, 7 stycznia 2010

19

Matylda

Trzymanie Matyldy w rękach budzi nostalgię za teraźniejszością i sprzeczne myśli wobec przyszłości. Inny efekt uboczny to smutniejsze dłonie na co dzień, gdy mała sypia w kraju sąsiednim, ale rozległym. Trzymana w rękach Matylda jest ciekawa wszystkiego, ale najbardziej koralików i oczu ubiegających się o audiencje.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

18

na ławce, uważnie

to na tę ławkę szliśmy kiedys płakać
ostatni raz wspólnie

ławki tej nie mam już pod ręką, wyjechałem
ale to nic, są inne

nieskończona ilość
czynnych siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę
gotowych także w każde święta
by pełnić swoją nieoficjalną rolę

trudno powiedzieć, czy ją lubią
czasem skrzypią jednak na ludzi
którym rzadko starcza odwagi
by korzystać z nich w pełni

należy ten brak zrozumienia ławkom wybaczyć
bo nie dość, że nigdy nie śpią
to jeszcze nie umieją śnić
i stąd to nieporozumienie