piątek, 15 stycznia 2010

22

bez biletu

jakoś w zeszłym roku
zdarzyło mi się
opuścić własne łóżko

zachęcony odkryciami
nieskończoną nieregularnością podłogi i ścian
podjąłem decyzję o kolejnej ekspedycji
i po miesiącu wyruszyłem do sąsiedniego pokoju

inna lampa, nie takie krzesło...
kto by pomyślał, no no!

ambicje świeżo upieczonego podróżnika
nie znają ograniczeń ani rozsądku
i dlatego po półrocznym okresie przygotowawczym
wyszedłem w końcu na dwór

od tego czasu stracony jestem dla cyfr
teczek, rodziców, może nawet psa dużego i mądrego
którego wcale niekoniecznie będę miał

świat uparcie kusi biletami
i zbyt nowe buty oraz przyzwyczajona mina wskazują
że oto czas na kupno kolejnego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz