bez biletu
jakoś w zeszłym roku
zdarzyło mi się
opuścić własne łóżko
zachęcony odkryciami
nieskończoną nieregularnością podłogi i ścian
podjąłem decyzję o kolejnej ekspedycji
i po miesiącu wyruszyłem do sąsiedniego pokoju
inna lampa, nie takie krzesło...
kto by pomyślał, no no!
ambicje świeżo upieczonego podróżnika
nie znają ograniczeń ani rozsądku
i dlatego po półrocznym okresie przygotowawczym
wyszedłem w końcu na dwór
od tego czasu stracony jestem dla cyfr
teczek, rodziców, może nawet psa dużego i mądrego
którego wcale niekoniecznie będę miał
świat uparcie kusi biletami
i zbyt nowe buty oraz przyzwyczajona mina wskazują
że oto czas na kupno kolejnego
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz