my my
wypiłem za dużo kawy
myśli turlają się jak śnieżna kula
i taranują mnie możliwościami, wspomnieniami, zagadkami
wszystkim naraz
okno już wcześniej było duże
ale teraz przekracza rozmiarami horyzont
i tym samym przestaje istnieć
mucha już wcześniej była mała
ale teraz, w nerwach i pośpiechu
ni jak ją zauważyć
rozmawiam z dobrym znajomym, ale tak by szybko skończyć
przeglądam wiersze i czytam nawet jakiś - ten najkrótszy
w końcu idę biegać i nagle budzę się
z radością witając okno,
i muchę na nim
jeszcze szukam dobrego znajomego, ale nie łapię go
pusta jego filiżanka
udaje, że mnie nie widzi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz